ćwiczenia - płonący bęben

Ramię w ramię ze służbami ratowniczymi

Wczoraj, tj. 24 października 2018 roku, mieszkańcy Maciejkowic oraz okolicy Zakładów Azotowych mogli zaobserwować ciekawe wydarzenie. Oto bowiem na terenie naszego zakładu odbyły się ćwiczenia służb publicznych w ramach Zewnętrznego Planu Operacyjno-Ratowniczego dla chorzowskiego zakładu spółki Italmatch Polska.

Plany ratownicze – a co to takiego?

W skrócie, można byłoby powiedzieć, że plan ratowniczy to ustalony i skoordynowany sposób współdziałania państwowych służb publicznych w przypadku zdarzenia kryzysowego w zakładach o zwiększonym lub dużym ryzyku wystąpienia awarii przemysłowej. W tym miejscu nasuwa mi się na myśl nasze branżowe powiedzenie:

„Nie każdy może wyplatać kosze z wikliny”,

które oznacza, że przemysł chemiczny – ze względu na specyfikę materii, którą się zajmuje – musi podejmować i akceptować ryzyko związane z prowadzoną działalnością. Oznacza to także, że na nas, członkach branży chemicznej, spoczywa duża odpowiedzialność; tak społeczna jak i ekologiczna. Wypełniając więc postanowienia prawa, ale przede wszystkim raczej będąc świadomym ryzyka, jakie niesie praca w ogrodzie Księżniczki Nauki, nasz zakład przygotowuje się na wypadek wystąpienia sytuacji kryzysowej związanej z pożarem białego fosforu. Mężnie nam w tym pomagają rozmaite służby, które łączą swoje siły oraz służą tak pomocą operacyjną, jak i radą merytoryczną, a co najmniej raz na trzy lata my wszyscy łączymy siły, by wspólnie ćwiczyć przeciwdziałanie sytuacji kryzysowej w naszym zakładzie.

Dzień, który wszystko zmienia

To zdarzyło się znienacka. Była letnia, sierpniowa noc, jak wiele poprzednich. Nasi pracownicy przyszli do pracy; to miała być zmiana, jak każda poprzednia. Wytopić fosfor z bębnów (stalowych beczek), by można było go wysłać do innego zakładu, który z niego zrobi komponenty do produkcji uszlachetniaczy do olejów silnikowych i półprodukty do oczyszczania ścieków. Ta noc była jednak inna! Zmieniła wiele w naszym postrzeganiu ryzyka i zapadła w pamięć nie tylko w nas, pracowników zakładu, lecz także funkcjonariuszy służb ratunkowych i mieszkańców okolicznych miast. Bowiem, w nocy 19 sierpnia 2017 roku, w wyniku trudnego do przewidzenia zbiegu okoliczności, otwarty bęben zakleszcza się w ciągu produkcyjnym. Wystawiony na działanie tlenu atmosferycznego fosfor zaczyna się palić i mimo podjętych przez naszych pracowników działań gaśniczych, ogień wzmaga na sile. Ich siły okazują się niewystarczające. Następuje dobra decyzja, aby wezwać wsparcie Państwowej Straży Pożarnej.
Chorzowska rota straży pożarnej przyjeżdża błyskawicznie. Dowódca akcji ratowniczej wzywa kolejne zastępy. Decyzja o uruchomieniu planu operacyjno-ratowniczego zostaje podjęta…

Ćwiczenia w warunkach bojowych

Pożar trwał zaledwie około 40 minut. Niezbywalna pomoc straży pożarnej pozwoliła ograniczyć straty materialne i zapobiec eskalacji pożaru. To pierwszy tak duży wypadek (nie awaria przemysłowa, jak mylnie informowały niektóre media!) w naszym zakładzie. Nie należy także pominąć w tym miejscu tych, których pracy zwykle w takich wypadkach nie widać, czyli komend miejskich Policji, Straży Miejskiej, służb medycznych oraz Miejskiego Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Chorzowie. Ludzie ci wykonali wtedy ogromną pracę i z tego miejsca pragniemy im raz jeszcze serdecznie podziękować za ich profesjonalizm!
Gdy już opadła medialna wrzawa i przycichł szum informacyjny, będący efektem wypadku, nadszedł czas, aby wyciągnąć wnioski i zastanowić się wspólnie nie tylko nad jeszcze lepszą poprawą bezpieczeństwa, ale także nad optymalizacją i ulepszeniem samego planu operacyjno-ratowniczego. Dodajmy, że zdarzenie z sierpnia 2017 roku było „chrztem bojowym” tego planu, a w opinii środowiska pożarników, zdarzenie to – mimo, że niefortunne – świetnie zweryfikowało sprawność naszych służb, ale także ukazało pewne istotne niedostatki rzeczonego planu.

„Tu centrum alarmowe numeru 112! Przyjmuję zgłoszenie: pożar fosforu na terenie Italmatch Polska (…)”

Opisane wyżej zdarzenie rezonowało jeszcze jakiś czas w krajowych mediach. Nic więc dziwnego, że tegoroczne ćwiczenia do Zewnętrznego Planu Operacyjno-Ratowniczego oparliśmy o zmodyfikowany scenariusz zeszłorocznego wypadku. Ćwiczenia zostały poprzedzone briefingiem, w którym udział wzięli przedstawiciele Policji, Straży Miejskiej, Pogotowia Ratunkowego, Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności Miasta Chorzów, przedstawiciele okolicznych zakładów i instytucji publicznych, inspektorzy Wojewódzkiego Wydziału Ochrony Środowiska oraz specjaliści i kierownictwo zakładu Italmatch Polska. Prowadzącym i gospodarzem spotkania była Państwowa Straż Pożarna. Pragniemy podziękować naszym partnerom biznesowym, Zakładom Azotowym Chorzów SA, za udostępnienie przestronnej sali konferencyjnej i ich gościnność!

Briefing przed ćwiczeniami terenowymi.

Tuż przed właściwymi ćwiczeniami zaproszeni uczestnicy mogli zapoznać się ze specyfiką działania naszego zakładu. Cześć z nich po raz pierwszy miała okazję zobaczyć bryłę białego fosforu. Omówienie procesu technologicznego w naszym zakładzie było także świetną okazją do obalenia kilku mitów dotyczących fosforu.

Zaproszeni goście mają niepowtarzalną okazję zobaczyć zakład „od kuchni”.

Wszyscy przebywamy także w odległości kilkudziesięciu centymetrów od wielkiej bryły fosforu, która zostaje wyciągnięta spod wody, gdzie bezpiecznie spoczywa. Nikt nie ginie, nie płonie, nie odczuwa zawrotów głowy czy duszności:)

Nie taki fosfor straszny, jak go (w mediach) malują!

Czas jednak rozpocząć właściwą część ćwiczeń!
Scenariusz zakładał, że pracownik prowadzący wózek widłowy nagle traci przytomność. Przyczyna utraty przytomności jest nieznana. W wyniku tego, niekontrolowany wózek widłowy najeżdża na bęben z fosforem. Bęben w zderzeniu z wózkiem widłowym ulega uszkodzeniu mechanicznemu, a pracownik doznaje poważnego urazu głowy. Bęben zaczyna się palić. Czas wezwać kawalerię!

Ogień się wzmaga, a wiatr niesie dym w kierunku ulicy Maciejkowickiej.

Wewnętrzny(!) Plan Operacyjno-Ratowniczy naszego zakładu nakazuje wykonanie telefonu alarmowego na nr 112. Przyjęte zgłoszenie dyspozytor kieruje do chorzowskiej komendy Państwowej Straży Pożarnej.

Na miejsce przyjeżdżają 4 wozy bojowe straży pożarnej. Dowódca akcji dokonuje sprawnej oceny sytuacji. Płonie bęben. Zastęp strażaków rozkłada linie gaśnicze i podłącza je do hydrantów.

Rozkładanie tzw. linii gaśniczych.

Dowódca zauważa, że w wypadku został poszkodowany jeden z pracowników. Strażacy zaopatrzeni w aparaty oddechowe uwalniają poszkodowanego z kabiny wózka widłowego i ewakuują go z miejsca zagrożenia. Wezwany oddział medyczny udzieli pomocy poszkodowanemu jeszcze na miejscu zdarzenia, w bezpiecznej odległości od pożaru.

Ewakuacja poszkodowanego pracownika. W tym samym momencie przygotowywane są linie gaśnicze.

Gdy jedni strażacy ewakuują poszkodowanego z miejsca zagrożenia, inni kończą rozstawiać linie gaśnicze i ustawiać kurtyny wodne. Zanim jednak kurtyny osiągną sprawność bojową, dowódca prosi sztab o wsparcie Komendy Miejskiej Policji. Tak się składa, że najbliższa komenda Policji znajduje się nieopodal miejsca zdarzenia, przy ulicy Legnickiej. Funkcjonariusze Policji blokują skrzyżowania z okolicznych dróg z ulicą Maciejkowicką, bowiem gęsty dym mógłby utrudnić widoczność kierowcom i narazić ich na możliwość spowodowania kolizji drogowej.

Kurtyny wodne już za moment zaczną działać i ograniczać zasięg dymu.

Kurtyna wodna dowiodła swojej skuteczności. Teraz czas ugasić tego „zadymiarza”!

Strażacy bez najmniejszego problemu gaszą płonący bęben przy pomocy rozproszonego strumienia wody. Nowi koledzy z komendy miejskiej PSP obserwują i uczą się walczyć z pożarem tego dość egzotycznego materiału, jakim jest fosfor.

Sytuacja już za chwilę zostanie opanowana.

Zwykle w tym miejscu jest mniej tłoczno.

Źródło pożaru zostało zabezpieczone. Ćwiczenia zmierzają ku końcowi.

Wezwana na miejsce zdarzenia katowicka Jednostka Ratownictwa Chemicznego dokonała pomiarów stężeń tlenku fosforu(V) w środowisku oraz zebrała próbki wód pogaśniczych. Zebrane dane posłużą do stworzenia wniosków po ćwiczeniach.
Na koniec, Jednostka Ratownictwa Chemicznego została zaznajomiona z charakterystyką białego fosforu podczas krótkiego szkolenia przeprowadzanego przez pracownika naszego zakładu.

Specjalne szkolenie dla strażaków-chemików.

To były tylko ćwiczenia

To były ćwiczenia inne niż dotychczas. Fakt, że rok wcześniej podobne zdarzenie miało miejsce i postawiło w stan zagrożenia nie tylko naszych kolegów z tamtej nocnej zmiany, ale także działalność naszego całego zakładu, nadało właściwy kontekst tegorocznym manewrom. Dowódcy służb oraz inni zaproszeni uczestnicy podkreślali kluczową rolę właściwej komunikacji i potrzebnej precyzji w koordynacji działań różnych służb. Nas zaś cieszy i podbudowuje fakt, że wszyscy podkreślili wolę zgodnej współpracy w udoskonalaniu działań ratowniczych. Padły także konkretne pomysły i racjonalne wnioski. To dobry prognostyk na przyszłość nie tylko zakładu Italmatch Polska, ale także dla całej krajowej branży. Bo, chociaż zakład Italmatch Polska jest najmniejszym spośród krajowych zakładów dużego ryzyka wystąpienia poważnej awarii przemysłowej, od lat wnosi czynny wkład w poprawę standardów bezpieczeństwa w zakładach dużego ryzyka. Paradoksalnie, mimo, że owszem – nasz zakład magazynuje niebezpieczny surowiec, to ten fakt sprawił, że powstał Zewnętrzny Plan Operacyjno-Ratowniczy, który obejmuje swoim parasolem ochronnym nie tylko nasz zakład, ale także naszych sąsiadów i mieszkańców Maciejkowic oraz Chorzowa Starego. Dzięki temu planowi, nasze służby są dużo lepiej przygotowane na wszelkie sytuacje kryzysowe, niż miało to miejsce zanim biały fosfor zawitał na chorzowskiej ziemi.

A może tak świat bez przemysłu chemicznego?

Do Państwa domów codziennie dopływa czysta woda. Energia elektryczna czeka spokojnie w gniazdkach naszych mieszkań, aby wykonywać za nas pracę na pstryknięcie… włącznika urządzenia. Artykuły spożywcze, chemiczne i gospodarstwa domowego spoglądają na nas z półek sklepowych gotowe niemal wskoczyć nam do koszyka na zakupy. Dobrobyt.
Czy jednak, przyzwyczajeni nieco do dobrobytu – przyznajmy to otwarcie, zastanawiamy się, jakim sposobem możemy korzystać z dóbr życia codziennego? Ilu z nas sięga myślą poza pięknie wyglądające opakowanie proszku do prania, biegnie myślami po kablach energetycznych czy wyobraża sobie, że podróżuje wbrew strumieniowi ciepłej wody wylewającej się z prysznica? Albo skąd się bierze puszka coli czy butelka oleju silnikowego może? Gdzie zaczęła się droga tych produktów i usług, z których tak ochoczo korzystamy?
Otóż, droga tych i wielu innych produktów zaczyna się w zakładach takich jak nasze. Przedsiębiorstwa branży chemicznej dostarczają komponentów do produkcji milionów produktów w setkach, o ile nie tysiącach, branż przemysłu i usług. Bez przemysły chemicznego hydraulik nie miałby czym uszczelnić instalacji, a miejskie wodociągi nie miałyby czym uzdatnić wody do picia. Energetyk byłby bezradny, a lekarz mógłby jedynie zalecać choremu odpoczynek. Wreszcie, część z produktów nie mogłaby w ogóle powstać, gdyby zakłady takie jak nasz nie podejmowały codziennego trudu obchodzenia się z potencjalnie niebezpiecznym dla naszego życia surowcem. Zadajcie sobie Państwo w tym miejscu następujące pytanie: czy chciałabym/chciałbym żyć w świecie bez prądu elektrycznego, paliwa, nowoczesnych leków czy środków higienicznych? W sercu je sobie wypowiedzcie, lecz i z sercem na nie sobie odpowiedzcie.
Pozostawiam Państwa z tym pytaniem i życzę sobie i Państwu, byśmy częściej i nieco cieplej myśleli o ludziach, dzięki których pracy i poświęceniu możemy cieszyć się zdobyczami współczesnej cywilizacji technicznej. Oni także codziennie wychodzą do pracy żegnając swoich bliskich. W miejscu ich pracy nie ma jednak wikliny, lecz często ryzykowna instalacja procesowa lub niebezpieczna substancja. Każdego dnia myślą, że pożegnają swoich kolegów i wrócą do swoich rodzin. W końcu to tylko kolejny dzień pracy w ogrodzie Księżniczki Nauki, prawda..?